Rømø Motorfestival 2019

Chcesz zobaczyć jak na plaży ścigają się klasyczne belly racery?  A może kręci Cię potężne American LaFrance? Albo rywalizacja Harleya UL z Indianem Chief? Jeżeli choć na jedno z tych pytań odpowiedziałeś twierdząco, jedź na Rømø Motorfestival.

 

 

Ja tak zrobiłem. Zapakowaliśmy z kumplem dwa Softaile i ruszyliśmy, by znowu połączyć pasję szwendania się z klasyczną motoryzacją.

Rømø to duńska wyspa z fantastyczną, długą i szeroką plażą. Plażą o niezwykłym, bardzo drobnym piachu sprawiającym, że można na niej nie tylko poruszać się pojazdami, ale próbować bić rekordy prędkości jak kilkadziesiąt lat temu.

 

DSC_0030-min

 

Tradycja duńskich rywalizacji sięga 1919 roku. To wtedy plaża na wyspie Fanø, położonej obok Rømø stała się mekką dla wszystkich śmiałków chcących udowodnić, że ani rycząca maszyna, ani ryzyko nie są im straszne. Były to czasy, kiedy ludziom przychodziło do głowy wsadzić do drabinowej ramy wyścigówki silnik z samolotu, wszystko przykryć szczątkowym nadwoziem i trzymając wielką kierownicę dać pełen gaz. Nagrodą były tytuły i sława albo śmierć w kuli ognia lub szczęku stali.

To właśnie na Fanø pojawiali się najbardziej znani kierowcy w bolidach takich marek jak Mercedes, Citröen, Fiat, Opel czy Peugeot oraz niezliczona ilość konstrukcji autorskich. Za kierownice siadały również kobiety. Ponadto rywalizowali tam motocykliści.

Jak podawała lokalna prasa rekordy roku 1919 należały dla samochodów do Fiata z prędkością 166 km/h, a dla motocykli do Indiana ze 132 km/h.

 

DSC_0220-min

 

Na plaży Fanø próbował swoich sił nawet słynny Sir Malcom Campbell, do którego należy podobno niepobity nigdy rekord tego miejsca czyli prędkość około 240 km/h. Z uwagi na niedopatrzenia organizacyjne są to dane nieoficjalne. Niestety w roku 1923, podczas jednego z przejazdów Malcolma Campbella doszło do zerwania opony, na skutek czego, zginął uderzony nią piętnastoletni chłopiec. To był koniec rywalizacji na wyspie w jej pierwotnym wydaniu.

Ideą dzisiejszego Rømø Motorfestival jest uhonorowanie i upamiętnienie historii wyścigów i rekordów na Fanø. Duńczycy robią to od roku 2016, a impreza rozwija się niezwykle dynamicznie. Dziś uczestniczy w niej ponad sto pojazdów z kilkunastu krajów. My mieliśmy szczęście odwiedzić imprezę równe 100 lat od jej narodzin.

 

DSC_0184-min

 

Podobnie jak na Fanø, na Rømø panują wyjątkowo dobre warunki do rywalizacji. Plaża jest imponująco długa, szeroka i twarda. Dziś jednak nie bije się już rekordów prędkości. Aktualnie rywalizacja ma charakter eliminacji i jest rekonstrukcją dawnych wyścigów, w której uczestniczą pojazdy produkowane przed rokiem 1947. Wszystko to na pasie o długości 1/8 mili. Jednak rywalizacja gentlemanów w historycznych pojazdach tylko pozornie jest grzecznym piknikiem. Wystarczy przyjrzeć się bliżej niektórym pojazdom i od razu wiadomo, że wielu uczestników podchodzi do sprawy bardzo serio. Wysokie sprężanie stanowiące problem dla rozruchu i utrzymania wolnych obrotów. W motocyklach wielkie zębatki dla szybkiego startu i wszędzie walka o każdy gram, by w końcu odkręcić gaz do oporu i wystrzelić spod kół wstęgę pisaku. Większość z tych pojazdów nie mogłaby normalnie poruszać się po drogach. Zostały odrestaurowane czy poskładane specjalnie po to, aby zadawać szyku na podobnych zawodach. Jakie motocykle zobaczysz na tych zawodach? Harley i Indian oczywiście na każdym kroku, do tego Brough Superior, Norton, BSA, Ariel, Rudge, Velocette, Husqvarna i masa innych, a w tym duńskich Nimbusów. Chyba nie muszę pisać, że wszystkich wymienionych nie zobaczysz na ulicy w roli maszyn „kręconych do odcięcia”.

 

DSC_0426

 

Szczególne uznanie należy się jedynemu uczestnikowi zawodów z Polski – Maciejowi Ciżyńskiemu, który reprezentował nasz kraj na seryjnym Harleyu WLA i mimo przewagi konkurentów walczył z klasą.

Poza aspektem motoryzacyjnym Rømø to świetna wycieczka. Dania sama w sobie to wspaniałe miejsce do kempingowego wypoczynku, a dla głodnych jazdy, tak jak my, Rømø to również okazja do odwiedzenia pobliskiej Szwecji.

 

Mazurek

 

Zdjęcia i film: Michał Mazurek

 

 

DSC_0019-min

DSC_0025-min

DSC_0043-min

DSC_0039-min

DSC_0047-min

DSC_0055-min

DSC_0058-min

DSC_0076-min

DSC_0056-min

DSC_0064-min

DSC_0070-min

DSC_0066-min

DSC_0089-min

DSC_0093-min

DSC_0085-min

DSC_0148-min

DSC_0164-min

DSC_0170-min

DSC_0390

DSC_0187-min

DSC_0194-min

DSC_0216-min

DSC_0230-min

DSC_0235-min

DSC_0240-min

DSC_0246-min

DSC_0277-min

DSC_0257-min

DSC_0100-min

DSC_0268-min

DSC_0288-min

DSC_0128-min

DSC_0293-min

DSC_0311-min

DSC_0320-min

DSC_0324

DSC_0340

DSC_0351

DSC_0367

DSC_0396

DSC_0409

DSC_0091-min

DSC_0436

DSC_0430

DSC_0434

DSC_0462

DSC_0451

DSC_0454

DSC_0458

DSC_0464

DSC_0487

DSC_0485

DSC_0471

DSC_0474

DSC_0476

DSC_0392

DSC_0394

DSC_0415

DSC_0078-min

DSC_0084-min

DSC_0053-min