PO DRODZE

Stanąłem na rondzie przy krawędzi. Po prostu poczułem, że muszę. Drogowa wirówka najpierw nas obtrąbiła by po chwili przywyknąć jak do kolejnej, naturalnej przeszkody.

 

Wyjąłem aparat jakbym wiedział, że coś za chwilę nastąpi. Wzrokiem po kolei obejmowałem wiszące tablice z nazwami i kierunkami, samochody i handlarzy badziewiem. To rondo, jak wiele podobnych wcześniej, przynosiło na myśl podobieństwo do giełdy przy Wall Street. Żyło.

W końcu wyjechali. Wyłonili się zza ciężarówki. Złapałem ich w obiektyw. Wykadrowałem, powiodłem za nimi. Projekcja ich bytu była wolniejsza niż pozostałych. Dziadek i wnuk? Może tak. Jechali, a właściwie przesuwali się wolno tym czymś. Motorower, motocykl, trochę przypadkowych blach i trzecie koło.

Nie mogę oderwać wzroku od tego obrazu.  Przypomina mi, że człowiek własnymi rękoma stworzył motoryzację. Nadał kształt, wyznaczył cel. Nagiął ją do swoich potrzeb. Ruszyliśmy dalej.

 

Mazurek – Bałkany zebrane z asfaltu (Fragment)

 

 

 

Zdjęcie: Michał Mazurek

Zapisz

Zapisz

Zapisz