O mnie

Podróże i technika. Przed laty światy nierozerwalne. Dziś stały się produktami określonymi ramami konsumpcjonizmu – plastikowymi. Nie godzę się z tym. Staram się tropić to, co nosi jeszcze znamiona romantyzmu i ludzkie odciski palców. Próbuję docierać do światów analogowych. Szukam „Demonów Ruchu”.

 

Gloryfikuję oczywiście klasykę, jednak nie uważam, że tylko stare jest dobre. Bardzo doceniam dorobek inżynierski współczesności. W tym przypadku chcę jednak widzieć w produkcie obecność człowieka lub wyższe cele. Wtedy wszystko mi pasuje.

Poza publikowaniem w Internecie, zawodowo zajmuję się szkoleniami i wdrożeniami w branży motoryzacyjnej. Stale współpracuję z wiodącymi koncernami w zakresie standardów i zarządzania dilerstwami. Moją pasją są rozbudowane hale serwisowe i zarządzanie nimi. Czasem, jako produktowiec bywam przy wprowadzaniu nowych pojazdów. Pasjonuję się techniką i jej rozwojem. Podejmuję się dziennikarstwa i pisarstwa, czego efektem jest książka. Podczas wielu wyjazdów towarzyszy mi aparat.

 

Jednośladami interesuję się od siódmego roku życia. Wtedy, Brat nauczył mnie jeździć motorynką. Dorosłymi motocyklami jeżdżę ponad dwadzieścia lat. Przez ten czas romansowałem z ich wszelkimi gatunkami. Dzięki pasji i pracy, miałem szczęście posiadać lub jeździć wieloma wyjątkowymi. Dziś najbardziej cenię sobie klasykę.

 

Karierę zawodową w motoryzacji zaczynałem od roli mechanika motocyklowego, jednak środowisko pracy zmieniałem prawie tak szybko jak pojazdy. Byłem sprzedawcą, doradcą, marketingowcem i managerem. Pracowałem dla kilku motoryzacyjnych redakcji z czego najdłużej dla Świat Motocykli oraz Moto Voyager.  Siłą rzeczy najwięcej na moim blogu jest o motocyklach.

 

Długo romansowałem z szeroko pojętym off-road. Działałem w zakresie motocykli, samochodów i quadów. Z tej pasji zrodził się cykl zawodów mojego autorstwa – Mamry Challenge oraz ich pochodne.

 

Pasję do historii i zabytkowych pojazdów połączyłem współorganizując widowiska historyczne. Poznałem wtedy, czym jest klekot gąsienic i zapach prochu. Nie zawęziłem się jednak do zielonego koloru, ponieważ bliżej mi do pacyfisty niż żołnierza.

 

Byłem również zdobywcą głębin. Nurkowałem od Atlantyku, przez Bałtyk i Morze Śródziemne po Pacyfik. Fascynują mnie głównie wraki i ich historia. Dziś nurkuję okazjonalnie i raczej płytko, przy okazji podróży. To z tego powodu na blogu pojawiają się niekiedy wątki z lekka marynistyczne.

 

Moją niespełnioną pasją jest lotnictwo. Ugryzłam je, ale nie mogłem sobie pozwolić na kontynuację. Polatałem z instruktorem nad Warszawą i przebiłem się przez podręczniki Szutowskiego. Zrobiłem kurs spadochronowy i skakałem w Czechach na wojskowych OVP. Ten rozdział mojej historii jest być może do dokończenia.

 

Już tak mam, że jak się czegoś uczepię to na całego. Nigdy nie zadowalałem się wiedzą teoretyczną. Zawsze pchałem się tam gdzie mogłem zobaczyć jak jest naprawdę. Kiedy chciałem poznać terenowe ciężarówki – kupiłem Mercedesa Unimoga 404. Spawać nauczyłem się na Land Roverze SII z 1969 roku. Nie potrafię usiedzieć – muszę doświadczać i lubię dzielić się tym co poznałem.

Byłem i jestem wagabundą. Kiedyś sam bez grosza z plecakiem, teraz z rodziną lub przyjaciółmi. Należę do tych facetów, którzy nigdy nie przestali nosić w sercu Piotrusia Pana.

Zatem, skoro dotąd dotarłeś, być może zaciekawią Cię moje teksty. Zapraszam – więcej o tym co mnie fascynuje dowiesz się z ich treści.

 

 

Na blogu umieszczam wpisy i zdjęcia tylko mojego autorstwa. Od tego stanu są dwa wyjątki. Pierwszy, kiedy uprę się by być na zdjęciu. Jeżeli statyw nie da rady, robi mi je ktoś znajomy. Druga opcja dotyczy zdjęć archiwalnych. Te fotografie pochodzą z mojej szuflady, którą nazywam My Collection. Reasumując, wszelkie prawa zastrzegam sobie ja.

 

Michał Mazurek