NAJSZYBSZA KUPA ZŁOMU

Jest najbardziej lubianym pojazdem kosmicznym w dziejach. Kapryśny, niezbyt piękny, ale diabelnie skuteczny. Niedawno skończył czterdzieści lat ziemskich.

 

Powstał na planecie Corellia – ludzkiej kolonii założonej przed wiekami, a położonej w centrum galaktyki. Corellianie to tęgie głowy. To oni, jako pierwsi ludzie w galaktyce wykorzystali w swych statkach hipernapęd umożliwiający podróże nadprzestrzenne.

Budowane przez nich statki słyną z wysokiej jakości. Udaną serię YT-1300 opracowano w zakładach Corellian Engineering Corporation, jako jednostki cywilne. Pośród wielu wyprodukowanych, jeden transportowiec YT-1300f o numerze YT492727ZED został ikoną.

Zapadającą w pamięci nazwę Millennium Falcon nadano mu dużo później. Pierwotnie powstał jako holownik intermodalny, czyli przystosowany do przewozu kontenerów. Naturalnie ładunek nie był wprowadzany na pokład. To statek, dzięki szerokiej szczelinie w dziobie dolatuje do kontenera i sprzęgając się z nim przyjmuje rolę pchacza. Już seryjnie YT-1300 jest mocnym i bardzo zwrotnym pojazdem, jednak służba u kolejnych właścicieli przynosiła istotne zmiany konstrukcyjne, czyniąc go tak wyjątkowym.

 

Pierwszym użytkownikiem była corelliańska firma transportowa, potem statek przechodził z rąk do rąk, aż trafił do awanturnika, playboya i hazardzisty Lando Calrissiana. O ile wiadomo był on dziewiątym użytkownikiem pojazdu. Cieszył się nim do czasu, kiedy Han Solo wygrał od niego Sokoła Millennium w popularnej grze karcianej Sabacc. Tak pogmatwana historia i fakt służby u kilku przemytników sprawił, że Sokół to istna, latająca modyfikacja.

Wygląd statku zdecydowanie oddala skojarzenia z wieloma zawansowanymi technologiami wprowadzonymi dla poprawy osiągów. Podobno najwięcej przeróbek mających pomagać w ryzykownym zawodzie wprowadził do statku Lando. Naturalnie Han Solo bardzo je docenił i rozwijał drogę zapoczątkowaną przez swego przyjaciela. Oprócz kształtu oraz stacji dokującej kontener, statek zachował bardzo niewiele z dawnego wyposażenia. Jego kolejni właściciele ulepszyli zastane, lub usuwali niepotrzebne systemy zgodnie ze swoimi preferencjami. Naturalnie odbiło się to na niezawodności. Odtąd Sokół albo jest diabelnie skuteczny, albo buntuje się i nawala w samym środku bitwy.

Głównym źródłem napędu Falcona jest nieseryjny rdzeń zasilania Quadex, skąd energia trafia do zmodyfikowanych silników podświetlnych Girburyne SRB42. Efektem tego statek w atmosferze, bez trudu przekracza prędkość tysiąca kilometrów na godzinę. Oddzielna sprawa to hipernapęd.

Oryginalny z YT-1300 został zastąpiony przez Isu-Sim SSP05. Oznacza to, że Sokół ma napęd klasy 0,5 czyli osiąga prędkości zbliżone do nieskończonych. Oryginał dawał mu klasę 1. Jak powszechnie wiadomo im wyższa klasa tym niższa prędkość. W okresie Wojen Klonów typowe hipernapędy miały klasę 3 lub 2. Klasę 0,5 posiadają jedynie najszybsze okręty Galaktycznego Imperium.

Co ciekawe, Sokół posiada jeszcze napęd alternatywny, ale w porównaniu z nadprzestrzennym silnikiem podstawowym, znacznie wolniejszy. Z jego pomocą podróż pomiędzy układami słonecznymi trwałaby do kilku miesięcy. Oszacowano, że sprawny Sokół Millennium z hipernapędem klasy 0,5, może podróżować z prędkością 9,8 miliarda kilometrów na godzinę i że drogę z jednej galaktyki do drugiej może przebyć w ciągu 100 dni.

Żeby to wszystko zgrać, potrzeba mocarnych komputerów. Główny system sterujący statkiem składa się z jednostek centralnych aż trzech droidów. Jak wiadomo i to czasem nie wystarczało, więc do akcji, w opresji włączał się niezawodny R2D2.

 

Sokół został również doposażony o rozwiązania w różny sposób „zorganizowane” z magazynów Imperium. Są to przykładowo stosowane na krążownikach osłony opancerzające, czy generatory tarcz firmy Kuat Drive, kontraktowego dostawcy Imperium. Z tego źródła pochodziła również charakterystyczna, nielegalna, okrągła antena szerokopasmowa. Doskonały sprzęt do wykrywania obiektów w przestrzeni zanim to one wykryją Ciebie. Niestety sprzęt ten został utracony podczas bitwy o Endor, kiedy Lando przeciskał się Sokołem we wnętrzu drugiej Gwiazdy Śmierci. Antena została później zastąpiona standardowym, prostokątnym modelem, który seryjnie był dostarczany ze statkiem typu YT-1300.

Przez lata służby pojazd został silnie uzbrojony. Sokół posiada dwa działka laserowe CEC AG-2G. Jedno umieszczone na górze, drugie na dole kadłuba. Z przodu znajdują się też dwie wyrzutnie przeciwpancerne Arakyd ST2. Dodatkowo, do obrony na ziemi, przy rampie wejściowej zamontowano jeden blaster Blastech Ax-108

Po tym tunningu statek stał się doskonałym pojazdem szturmowym. Silnie uzbrojonym, szybkim i zwrotnym. Do tego sprytnie zabezpieczonym sensorycznie i wyposażonym w liczne skrytki na kontrabandę, niezależnie czy to dobra materialne czy kłopotliwi pasażerowie.

 

 

Wróćmy na ziemię, Sokół Milenium to popkulturowy hit. Symbol science-fiction i genialny projekt. Zaryzykuję stwierdzenie, że pojazd ten jest doskonale zaprojektowanym przedmiotem użytkowym.

Ale mało brakowało, a taki by nie był. Pierwotnie miał przypominać klasyczną, nieco rozbudowaną rakietę inspirowaną pojazdem z serialu Space 1999. Powstało wiele rycin oraz modeli tej wizji. Jednak Gorge Lucas chciał, by Falcon miał większą dynamikę. Coś z latającego spodka i sportowego samochodu w jednym. Udało się, podobno Joe Johnston zaprojektował ten ponadczasowy spodek z dodaną z boku kabiną i stacją dokującą kontenery w kilka dni. Niektórzy nazwali go hamburgerem z oliwką. Twórca przyznał jednak, że była to jedna z najbardziej wymagających prac w jego karierze.

Co ciekawe, pierwotne prace koncepcyjne nie poszły na marne. Pierwsze szkice zostały zmodyfikowane i wykorzystane jako statek księżniczki Leii – Tantive IV .

Na potrzeby filmów, stworzono wiele modeli fragmentarycznych i całościowych w miniaturach. Do pierwszego epizodu, czyli części IV – Nowa Nadzieja z roku 1977, zbudowano połowę bryły statku 1:1. Stworzono również funkcjonalne podwozie i część wnętrz. Między innymi rampę, korytarz, tunel prowadzący do kokpitu i tajne schowki. Kokpit skonstruowano, jako osobną instalację z symulacją wstrząsów. Podstawowy model do kręcenia scen „lotnych” miał około półtora metra długości.

Sporo pracy mieli dźwiękowcy. Odgłos statku wchodzącego w nadprzestrzeń pochodzi ze zmiksowanych, dwóch ścieżek dźwięku silników pasażerskiego samolotu Douglas DC-9.

Dopiero przy okazji kręcenia drugiego filmu zdecydowano się na zbudowanie całego statku naturalnej wielkości. Zlecenie w 1979 roku otrzymała firma Marcon Metal Fabrications. Uznany producent w przemyśle ciężkim. W wielkiej tajemnicy, pod nazwą kodową Magic Roundabout powstał „prawdziwy” Millennium Falcon. W zleceniu stało wyraźnie: „Ma się poruszać, jakby miał zamiar wystartować.” W hangarze z lat trzydziestych XX wieku w Sunderland w Walii, przez trzy miesiące, budowano ważący ponad 25 ton pojazd kosmiczny. Ruch maszyny symulowały poduszki pneumatyczne.

Naturalnie równolegle z Sokołem rzeczywistej wielkości powstawały następne, lepsze modele w skali i kolejne wnętrza. Ale do kręcenia epizodu VI – Powrót Jedi, nie konstruowano już kolejnych instalacji i modeli. Niestety, podobno wewnętrzne i zewnętrzne moduły zostały złomowane po zakończeniu zdjęć do filmu Powrót Jedi. Kolejny pełnowymiarowy Sokół powstał dopiero do epizodu VII – Przebudzenie Mocy z roku 2015.

Stylistycznie wnętrze statku jest osobliwe. Ma w sobie coś z kantyny i bombowca z II wojny światowej. Jest wyraźnie zużyte i wiekowe. Kokpit natomiast przypomina samochód z lat siedemdziesiątych. Są ostre krawędzie, kwadratowe przyciski, suwaki i gałki z metali lekkich.

Intryguje mnie porównanie Sokoła do samochodu. Jeżeli Falcon byłby samochodem to ciekawi mnie, jakim. Według mnie może być specyficznym wcieleniem Lanci Stratos. Jednak biorąc pod uwagę miks różnych technologii, nasuwa mi się również skojarzenie z DeLoreanem DMC-12.

Ale w końcu, to pojazd przemytniczy, zatem powinien być odrobinę bardziej pakowny. W takim razie niesie mnie w stronę ciągników siodłowych i tu napotykam ciężarówkę Mack z filmu Konwój. Personalizowany wóz z lat 70 należący do innego awanturnika. Za ciężko? – wiem. W takim razie, może jednak Lancia Stratos, ale z przyczepą?

Nieee, Sokoła chyba nie da się porównać do samochodu.

 

 

Można przypuszczać, że Sokół pokazał w filmach już wszystko, ale to nie prawda. Ten sprzęt wciąż zaskakuje. Start i lądowanie z hiperprędkości? Tak, to miało miejsce ostatnio, kiedy skradziony właścicielowi statek odnalazł się po latach i z powrotem trafił w ręce Hana Solo. Okazało się, że Sokół jest nie tylko „najszybszą kupą złomu w galaktyce”, ale również najbardziej zrywną.

Podobno „doleciał na Kessel w dwanaście parseków”. Wiadomo to od początku. Przechwałki Hana nie są jednak wyssane z palca, tajemnica osiągów statku tkwi nie tylko w napędzie. Rzecz w możliwościach obliczeniowych i odwadze. Podróżowanie w hiperprzestrzeni wymaga starannej nawigacji, aby uniknąć zderzenia z gwiazdą, planetą czy asteroidami. Takich lotów nie wykonuje się w linii prostej. Zatem najszybszy statek to taki, który nie tylko ma moc, ale również może wyznaczać najlepszy kurs, tym samym pokonać najmniejszą odległość.

 

Han Solo przed śmiercią z rąk Kylo Rena był pod wrażeniem tego, ile młoda Rey wiedziała o jego statku. Po drodze do zajazdu Maz Kanata na Takodanie, kiedy Sokół zaczął szwankować, to Rey zrobiła szybkie „obejście kompresora”. Okazała się stworzona do latania tym statkiem. Falcon znów pojawia się wtedy, kiedy go potrzebujemy.

Nieufny zazwyczaj Chewbacca polubił Rey i stworzył z nią zgrany duet. Sceny, kiedy z gwizdem i w akompaniamencie muzyki Johna Williamsa Sokół idzie pełnym gazem, zawsze wgniatają w fotel.

W epizodzie VIII – Ostatni Jedi wysłużony pojazd znów dał czadu aż miło. Z Chewiem za sterami i Rey w roli strzelca, walczy z myśliwcami typu TIE na planecie Crait. Ponownie traci antenę, ale skutecznie ewakuuje niedobitki sił Ruchu Oporu przed śmiertelnie zranionym i morderczo wściekłym Najwyższym Porządkiem.

Statek wymaga teraz gruntownego remontu. Na szczęście jest znów w dobrych rękach.

 

Niech Moc będzie z nimi.

 

Mazurek

 

Zdjęcia: Michał Mazurek

 

1falcon-min