LOKOMOTYWA ROZMIAR – S

Mieć i jeździć Harleyem, czy sięgnąć po jeden z uniwersalnych motocykli do dalszych wypadów? A co mam zrobić, kiedy najwyżej stawiam finezję parowozu zaklętą w niektórych modelach Harleya?

 

Zapowiadano go, jako wspaniałą alternatywę. Połączenie szosowej Dyna plasującej się na średniej półce marki z dostojnymi Touringami wieńczącymi gamę.

Recepta była prosta. Należało sięgnąć po podwozie z platformy Dyna, rozpoznawalne po zastosowanych w tylnym zawieszeniu dwóch klasycznych amortyzatorach. Następnie trzeba było ubrać je w muskularne, ale nieprzesadzone nadwozie nawiązujące do większego modelu Road King. Zaraz za tym rzuca się w oczy piękna obudowa przedniej lampy, która jest już synonimem wdzięku większych maszyn z Milwaukee.

Do tego miejsca było łatwo. Jednak kolejnym krokiem było dorysowanie do gotowego, bardzo klasycznego Harleya drugiego ja. Producenci postanowili podbić serca jeźdźców rozważających dalsze wyprawy w amerykańskim siodle. Ktoś wpadł na pomysł żeby kilkoma ruchami zmienić klasycznego, gołego Harleya w turystycznego połykacza kilometrów. Ktoś powiedział: „Hello, dołożymy szybę i kufry, które można zdemontować miedzy pierwszym a drugim gryzem hamburgera!” Udało się, dwa kufry i szyba zostają zamontowane lub usunięte przez kierowcę zanim jego dama zdąży napić się coli. Pożeracze steków upojeni sukcesem całe szczęście nie zapomnieli o jednym z najważniejszych detali.

 

 

Do napędu motocykla, zaserwowano nam potężną jednostkę Twin Cam o pojemności 1690 cm. To co ma największe znaczenie, to 126 Nm momentu obrotowego. Żeby się przekonać, że maszyna „robi” skutecznie wystarczy zasiąść i obudzić motor. Dwie korby na jednym czopie wału kręcą się swobodnie i rozkosznie trzęsą, bo w tej serii silników nie ma wałka wyrównoważającego. Zamiast tego silnik wisi w stalowej ramie za pomocą silentbloków. Według mnie to dobre połączenie good wibrations w najlepszym, bo oryginalnym wydaniu z minimalnym komfortem potrzebnym do obcowania, na co dzień.

 

 

Nie trzeba się specjalnie przyglądać żeby stwierdzić, że maszyna jest wykonana z dbałością o detale. Kierownica Mini-ape dobrze leży w rękach. Kierowca ma do dyspozycji komputer dyskretnie wkomponowany w zegar konsolowy na zbiorniku. W standardzie mamy również zainstalowany układ ABS i zbliżeniowy kluczyk coraz powszechniej występujący w samochodach. Kierowca mechanicznym kluczykiem może blokować stacyjkę i kierownicę, ale w tych miejscach gdzie nie grasują ciemne typy o zamykaniu możemy zapomnieć. Umieszczony w kieszeni kluczyk zaktywuje motocykl zanim na niego wsiądziemy i żadne grzebanie po kieszeniach nie zmąci nam radości z dnia w siodle. Oceniając detale, mi osobiście nie pasowały do tego stylu lekkie odlewane koła. Jestem bardziej konserwatywny i widziałbym tu albo szprychy albo bardziej ociężałe odlewy.

 

 

Odgłos jakby silnik okrętowy wykonywał pierwszy sów pracy, to rozrusznik Harleya rozkręca wał.

Można tego nie lubić. Ja to kocham. Wbijam z lekkim stukiem, typowym dla amerykańskich sprzętów pierwszy bieg, a zaraz potem, już po cichu kolejne. Jadę przez miasto. Biegi zmieniam dźwignią obsługiwaną samymi palcami stopy, a nie jak w większych Harleyach kołyską. Dla mnie ok. Po kilku kilometrach wiem, że pozbędę się zaraz szyby. Przeszkadza mi w upajaniu się piękną linią. To właśnie cały urok Switchbacka. Jeśli nie chcesz szyby to bez żadnego narzędzia zdejmiesz ją i zostawisz w garażu. Podobnie jak z szybą możemy postąpić z kuframi. Tu trzeba już użyć kluczyka i po otwarciu kufra przekręcić pokrętło. Gotowe, kufer można zdjąć.

 

 

Podwozie Dyna dobrze wybiera nierówności i znakomicie się prowadzi. Wspaniałe wibracje towarzyszą każdemu przeciągnięciu gazem motocykla. Można tak w nieskończoność bawić się najlepszym układem widlastej dwójki, jaki wydał świat. Pozostawienie kufrów na motocyklu wcale nie ogranicza bardziej właściwości trakcyjnych. Gabaryty nie przytłaczają i właśnie konfiguracja bez szyby, ale z kuframi towarzyszyła mi z tym Harleyem najczęściej.

 

 

Switchback jest dobrze przemyślaną propozycją. Za cenę ze środkowej półki żelaza z USA możemy dostać miejski sprzęt o właściwościach trakcyjnych niemalże Sportstera, do tego motocykl może mieć po kilkudziesięciu sekundach wygląd „grubego„ HD. Według mnie motocykl trafia w punkt.

Ta propozycja będzie na pewno celowała wszędzie tam gdzie poszukiwany jest kompromis i gdzie tradycyjne podejście do Amerykańskich motocykli łączy się z codziennym pragmatyzmem.

 

Mazurek

 

Zdjęcia: Magda i Michał Mazurek

 

 

 

Zapisz

Zapisz