ABSURDALNIE WIELOFUNKCYJNY

Taki jest nowy Harley Davidson Sport Glide. Efekt pomysłu na zestawienie razem głównych cech rodzin Dyna, Softail i Touring, a potem zamknięcia ich w formie jednego motocykla.

Czy to był dobry pomysł? O tym za chwilę. Zacznijmy od tego, że koncepcja ta nie jest nowa.

 

 

DNA

 

Nazwa Sport Glide, po raz pierwszy pojawiła się w roku 1984. Nosił ją jeden z najbardziej charakterystycznych oraz kontrowersyjnych stylistycznie modeli z Milwaukee. Zbudowano go na bazie podwozia FXR. Ramie podobnej do Dyna, ale z widocznym węzłem rur pod siodłem, typowym dla motocykli lat osiemdziesiątych. Całość, która przeszła do historii marki, jako maszyna starzejąca się dość brzydko, dopełniały nowoczesne kufry i owiewka niepodobna do niczego. Efekt, razem z nowoczesnym silnikiem Evolution był tyle udany, co osobliwy.

 

Zostawmy nazwę i geny. Motocyklem, który naprawdę połączył zwinność w mieście z możliwością zapakowania bagaży w trasę był dopiero FLD Switchback. Harley opracowany na rok 2012, a oparty na ramie Dyna. W efekcie, producentowi wyszedł wygodny, „mały Touring” z możliwością błyskawicznego odczepienia kufrów i szyby, by uzyskać zwinnego w mieście klasyka.

Mimo wycofania z oferty wyżej wymienionych maszyn, coś na rzeczy musiało zostać, bo Harley znowu oferuje motocykl uniwersalny.

Tym razem sięgnięto po starą nazwę i zupełnie nową resztę. Mamy, więc nowy silnik M8 o pojemności 107”(1745cm³), najnowszą ramę Softail z łatwo dostępną regulacją napięcia wstępnego sprężyny tylnego zawieszenia oraz owiewkę i kufry mogące znikać na zawołanie.

Jeśli dodamy do tego fakt, że projekt posiada zawieszenie przednie typu upside-down i oświetlenie LED…

 

 

ON THE ROAD AGAIN

 

Szybko uciekłem z miasta zostawiając je skuterom. Był piękny, wiosenny dzień w środku tygodnia. Idealny czas na jazdę.

Ogarnąłem go bardzo szybko. Prowadzi się lekko i czuć, że jest stabilny. Sprawia wrażenie zwartego i sztywnego. Nie czuje się jego masy. Nawet na krętych drogach możesz odnieść wrażenie, że jedziesz znacznie mniejszym motocyklem. Szósty bieg można wbić już przy 80km/h. W poprzedniej generacji silników, czyli TC trzeba było to robić jadąc setką. Inaczej motocykl nie chciał się zbierać do dalszego przyspieszania. M8 z masą gotowego do drogi Sport Glide, czyli 317kg radzi sobie nader łatwo. Nie powinno to dziwić, kiedy moment obrotowy silnika wynosi 145Nm.

 

 

Odkręcanie gazu to przyjemność. Poza odczuwaniem przyspieszeń ładnie słychać seryjny układ wydechowy, czego nie można powiedzieć o układzie dolotowym. Z airboxu dobiega bowiem nieco plastikowe dudnienie.

Nowe Softaile to naprawdę świetna stabilność i pewność za kierownicą. Zawieszenie robi wrażenie wizualne i zapewnia wystarczającą sztywność. Hamowanie też jest dobre, ale przydałaby się z przodu druga tarcza. Czemu jest jedna? Nie rozumiem. Drugi czterotłoczkowy zacisk sprawiłby, że motocykl poruszałby się wzorowo. Braku jednej tarczy hamulcowej nie pojmuję jeszcze ze względu na fakt, że motor ten silnikiem i podwoziem, aż zachęca do odkręcania gazu.

 

 

Siedzenie kierowcy trzyma bardzo dobrze ale jest twarde. Po trzystu kilometrach na raz, wyraźnie to odczułem w tyle.

Istotny udział mają w tym wysunięte do przodu podnóżki. Kiedy są montowane w ten sposób, cały ciężar ciała spoczywa na kości ogonowej. Gdyby podnóżki były bliżej – pod silnikiem, dałoby się tym motocyklem pojechać bez zmęczenia znacznie dalej.

Mimo wszystko mógłbym nim pojechać gdzieś daleko. Kufry nie są tak duże jak w Touringu, ale można się w nie spokojnie spakować. Pojemność zbiornika paliwa prawie – 19 litrów pozwala jechać nie troszcząc się o częste postoje. Niepozorna owiewka naprawdę poprawia komfort przy wyższych prędkościach. Zdejmuje skutecznie ciężar wiatru z klatki piersiowej zapewniając wygodę do około 130km/h. Wyższe prędkości odczuwa się, ponieważ kask przyjmuje na siebie praktycznie tyle samo powietrza, co przy jeździe całkiem odkrytym motocyklem.

 

 

Ale jest jeszcze drugie wcielenie Sport Glide. Kiedy turystyczny Harley Ci się znudzi, możesz kilkoma prostymi ruchami pozbyć się kufrów i owiewki. Bez nich sprzęt staje się bardzo sprytnym mieszczuchem.

Dodatkowo, po takim zabiegu zauważysz w tym motocyklu więcej detali, które teraz łatwiej wpadną Ci w oko. Gruba kierownica czy masywne półki zawieszenia to tylko dwa z wielu takich elementów.

 

Nowa konsola z zegarem jest bardzo estetycznie zaprojektowana. Wskazania są czytelne i podają odpowiednią ilość informacji. Naturalnie ktoś nieprzyzwyczajony do konsol HD będzie narzekał, że podczas jazdy trzeba odrywać wzrok od drogi żeby odczytać dane, ale fakt jest taki, że w Sport Glide pozycja za kierownicą nie powoduje zbytniego opuszczania głowy podczas kontroli parametrów. To nie wszystko, detale są ładnie wykonane. Harley Davidson umiejętnie wkracza w świat retrofuturyzmu.

 

 

DO WSZYSTKIEGO, CZY…

 

Sport Glide jest trzecim podejściem marki Harley Davidson do motocykla wielofunkcyjnego. Jego „Być albo nie być” w rozbudowanej gamie jest rozważaniem iście filozoficznym. Sądzę, że Sport Glide ma takie same szanse na wiernych fanów jak na krytyków. Mnie się ten projekt podoba, ale miejsca w garażu mu nie zrobię. Wolę ascetyczny styl Street Boba lub finezję ciągnika siodłowego marki Kenworth zaklętą w serii Touring.

Sport Glide to jeden z wielu nowych motocykli Softail, przed którymi jest kawał roboty do zrobienia na zupełnie innym niż przed laty rynku. Nowe Softaile to motocykle dla nowego klienta. Stare wiarusy mają kłopot z ich akceptacją, ale osobom, które wcześniej nie próbowały Harleya motocykle te pasują jak ulał.

Trudno się dziwić krokom marki, wyznawcy kultu EVO nie utrzymają koncernu. Harley musi przeć do przodu i uderzać we współczesne nuty. Patrząc jak wyszedł nowy Sport Glide, łatwo o wrażenie, że amerykański producent nadąża.

 

Mazurek

 

Zdjęcia: Michał Mazurek

 

 

 

Zapraszam na podsumowanie i prezentację mocowania kufrów i owiewki

 

 

 

Dawno temu pisałem o FLD Switchback

 

LOKOMOTYWA ROZMIAR – S